Prezydent wypisał syna z lekcji Edukacji Zdrowotnej. Dostaliśmy lekcje katolickiej obłudy.

przez | 27 września 2025

Prezydent wypisał syna z lekcji Edukacji Zdrowotnej. Dowiedzieliśmy się czegoś o nim, o Karolu Nawrockim i dowiedzieliśmy się jeszcze więcej o katolickiej obłudzie moralnej, w wykonaniu rodziny prezydenta.

Mało mnie obchodzi, że naruszam kanony polskiej kultury. Prezydent i jego otoczenie wykalkulowali sobie, że niepisany zakaz publicznej krytyki rodziny i sytuacji osobistej, uchroni go przed falą kpin. Sprytne.

Nie przedłużając…., moim zdaniem rodzina prezydenta jest dokładnie przykładem, że na lekcje o edukacji zdrowotnej warto dzieci wysłać. Program zajęć porusza to o czym niżej.

Jak już chyba do wszystkich doszło, mamy prezydenta uzależnionego od używki. Ładowanie saszetki pod zęby już nawet podczas obrad w ONZ wśród głów państw i dyplomatów, wskazuje na silne uzależnienie. Edukacja Zdrowotna porusza ten temat.

Córka Nawrockich ma widoczną nadwagę. Na Edukacji Zdrowotnej temat żywienia i zdrowego stylu życia jest poruszany i chyba źle się stało, że państwo Nawroccy w młodości taką edukacją nie byli objęci. Warto więc chyba wyciągnąć wnioski i wysłać na lekcję Edukacji Zdrowotnej własne dziecko.

Chyba najbardziej szokujący jest niezwykle młody wiek zajścia w ciążę Marty Nawrockiej. 16 czy 17 lat to absolutnie nie wiek na to. Że już nie wspomnę o naruszeniu zasad katolickich, o które tak Nawrocki walczy. Potem obecna pani Nawrocka zaliczyła rozwód podobno źle w Kościele widziany i podobno to właśnie treści Edukacji Zdrowotnej mają przyczyniać się m.in. do deprecjonowania wartości katolickich i małżeństwa.

Sorry, ale to jest do cholery jakiś mega cynizm, obłuda i w ogóle… Tak może więc syn Nawrockiego powinien na Edukację być zapisany. Dowie się o szkodliwości używek, może zadba o zdrowy styl życia swój i swojej przyszłej rodziny. Może wytrzyma do czasu aż sam będzie dorosły i rozpocznie współżycie z dorosłą kobietą, a nie z nastolatką.

Zasadami propagowanymi przez kościół katolicki państwo Nawroccy zbyt się w życiu nie przejmują.

Sorry, ale w d…ie mam tą naszą przyzwoitość. To co napisałem, to obrona przed obłudą i to dużego kalibru.

Kaczyński to żaden polityczny geniusz czy wizjoner. Na świat wg Trumpa nie był kompletnie przygotowany.

przez | 20 września 2025

Jesteśmy światkami kompletnego upadku teorii sojuszy polityczno-obronnych wg Jarosława Kaczyńskiego. Geopolityka nie jest najlepszą stroną lidera PiS. I chyba to do niego dociera, bo zaczyna nieudolnie tłumaczyć i intepretować działania D.Trumpa oraz własne.

J.Kaczyński od lat straszył Rosją i twierdzi, że na jego wyszło. Doprawdy? Gdyby tak było, tzn. gdyby poważnie traktował to przed czym straszył, to od początku rządów PiS w 2015 stawiałby na rozwój armii i obronności. Tymczasem wpierw zaczął wydawać ogromne pieniądze na wydatki socjalne. Wydatki na obronność były na drugim miejscu. Te, dopiero w 2022 zaczęły wyraźnie rosnąć w relacji do PKB, czyli po wybuchu wojny w Ukrainie. Lider PiS nie potrafił też wytłumaczyć, co rząd robił po otrzymaniu pod koniec 2021 r. informacji od służb państw NATO o poważnym ryzyku wybuchu konfliktu zbrojnego na Ukrainie. Pytanie więc, czy lider PiS przeczuwał konflikt z Rosją, który będzie też zagrożeniem dla Polski i NATO, czy tylko tak sobie mówił? 

Nieporadność Trumpa, jego niechęć do wsparcia wschodnich państw NATO i Ukrainy w rozstrzygnięciu konfliktu, sympatia do Rosjan i Putina, wszystko to wyraźnie zaskoczyło Kaczyńskiego. USA miały być filarem zagranicznej polityki PiS i równoważyć strategię konfliktowania się z UE. Najwyraźniej Kaczyński był przekonany, że taką polityką wobec UE zyska większą przychylność USA pod rządami Trumpa. Ta kalkulacja się nie sprawdziła. Dla Trumpa jesteśmy trzecioligowym partnerem, który będzie się liczył na tyle, na ile dokona zakupów broni w USA i będzie wspierał wywrotową polityką USA na terenie Europy. Niestety, nawet tutaj nie ma gwarancji, że podporządkowanie się USA cokolwiek przyniesie.

Polityka USA, wojna w Ukrainie i zagrożenie ze strony Rosji pokazały jak ważne jest wspieranie rozwoju i współpracy w ramach UE. Doprawdy trzeba było takiej lekcji, by J.Kaczyński uświadomił sobie swój błąd? Oczywiście nie ma pewności, że tak się stało. Publicznie do błędu się nie przyznaje. Tzn. oczywistość opisanej wyżej sytuacji geopolitycznej jest już tak oczywista, że lider PiS poczuł się zmuszony do komentarza. Przyznał, że USA to trudny partner, ale lepszy taki niż …. UE , która (rzekomo) odbiera nam kraj (?). Na razie więc mamy potwierdzenie godzenia się na spolegliwą i upokarzającą politykę USA i jakieś nieporadne dyrdymały o UE.  

Powstanie Warszawskie. To nie była romantyczna historia.

przez | 5 sierpnia 2025

Od lat odnoszę wrażenie, że jako naród nie potrafimy znaleźć właściwej formuły na obchodzenie rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego (PW). Oczywiście ktoś może powiedzieć: “no chyba Ty”. Być może. Być może tylko ja. W naszych obchodach (główne media) dominuje przekaz PW jako romantycznej historii zrywu młodych warszawiaków. Spotkania, wspólne śpiewanie powstańczych piosenek i mnóstwo powstańczych wspomnień. Nie neguję i nie odmawiam dawnym powstańcom prawa do swoich wspomnień i swojego spojrzenia na tamte lata. Niestety te wspomnienia jak i przyjęta poetyka obchodów niewiele mówią o tym czym faktycznie PW było. Nadal mamy nie rozwiązany problem czy właściwą i uzasadnioną była decyzja o wybuchu PW. Czy sam fakt udręczanie mieszkańców Warszawy okupacją (łapanki, aresztowania, rozstrzelania i wszechobecny terror) to wystarczający powód do podjęcia ogromnego ryzyka. Wiara w możliwość uniknięcia zależności od ZSRR, lub zmniejszenia jej skali, przez ustanowienie w oswobodzonej Warszawie władz niezależnych od komunistycznych polityków nadciągających wraz z armią radziecką, też raczej była naiwna. Jakie było prawdopodobieństwo oswobodzenia Warszawy przez powstańców i realizacji upragnionego scenariusza? Raczej niewielkie.

Z obchodów PW próbuje się usuwać lub marginalizować przekaz o skali strat wśród ludności cywilnej. Nie twierdzę, że nie ma przekazu o tych ostatnich w ogóle. Jest. Pojawił się nieco wymuszony przed laty. Ten przekaz w zbyt skromnym stopniu istnieje i jest jakby podawany obok, równolegle. Tak, by nie zakłócić romantycznego koncertu skocznych powstańczych piosenek jakiego byliśmy m.in. świadkami w piątek w telewizji publicznej.

Nie chcę już wspominać szerzej o skali strat materialnych i historycznych.

W PW straciliśmy wspaniałych młodych ludzi. Ludzi, dzięki którym następujący potem socjalizm (czy jak kto woli, komunizm) być może byłby znośniejszy. Ci ludzie mieli prawo żyć dalej.

W PW, i jego wyniku, zginęło być może nawet 200 tys. ludzi. W dwa miesiące. To nas powinno raczej skłaniać do zadumy i wyciszenia. Skoczne wojenne piosenki i atmosfera przygody powinny stanowić jedynie dodatek.

Sprawa lekarzy z Pszczyny.

przez | 20 lipca 2025

Nie jestem autorytetem medycznym, co od razu przyznaję. Staram się też nie osądzać ludzi pod wpływem emocji. W przypadku śmierci młodej kobiety w Pszczynie w 2021 r. z powodu odwlekania decyzji o aborcji, wniosek jest chyba dosyć jasny nawet dla laika, który całą swoją wiedzę czerpie w mediów. Nie będę tu opisywał sekwencji zdarzeń, które doprowadziły do śmierci 30-letniej kobiety. Jest to dość dobrze opisane w mediach. Podana jest nawet treść sms-ów pacjentki, która informowała rodzinę o jej pogarszającym się stanie zdrowia, narastającym niepokoju i braku decyzji ze strony personelu medycznego. Dla mnie chyba najbardziej dołujący był poranny czy nocny telefon lekarzy do konsultanta (przepraszam, nie pamiętam wojewódzkiego czy krajowego) z pytaniem co dalej robić. Telefon gdy pacjentka była już praktycznie w stanie agonalnym.

W pierwszej instancji trzech lekarzy zostało skazanych. Dwóch dostało twardy wyrok pozbawienia wolności (między rok a półtorej), a trzeci w zawieszenie. Cała trójka dostała zakaz wykonywania zawodu przez kilka lat i kary finansowe. Nikt z nich do winy się nie przyznał, a zapowiedzi jednego z broniących ich prawników wskazują na to, że panowie idą twardo w zaparte, a wyroki uważają za niesprawiedliwe. Padł też argument prawnika, że skoro tak mamy karać to lekarze zaczną szukać pracy za granicą. W rzeczywistości, ryzyko lekarzy było minimalne. Z danych jakie udało się zdobyć mediom wynikało, że jest ogromną rzadkością, by ukarano lekarzy za usunięcie dziecka (płodu) z wadą i przy ogromnym ryzyku życia pacjentki w razie odwlekania lub poniechania zabiegu. Ryzyko, dajmy na to, że pojawi się Grzegorz Braun z ekipą, była marginalne. Po drugie…., rozumiem, że życie i zdrowie pacjentek to priorytet dla lekarzy.

Pozostawiam na boku dyskusję czy ponad rok w więzieniu i kilka lat zakazu pracy w zawodzie, to dużo czy mało. Na drugiej szali mamy śmierć młodej kobiety i żal jej członków rodziny na dziesiątki lat.

Moim zdaniem te wyroki nie są jakoś specjalnie wysokie. Mieliśmy do czynienia w ewidentnym lekceważeniem zdrowia pacjentki, odwlekaniem oraz przerzucaniem odpowiedzialności za decyzje. Dobrze jednak, że te wyroki są. Musi paść sygnał, ze lekarz nie może aż tak uciekać od podjęcia decyzji. Jeżeli są lekarze, którzy nadal mają problem z wyborem: kariera i pieniądze lub pacjent i jego dobro (a już szczególnie życie), to niech odejdą z zawodu. W tym wypadku lekarze wybrali to pierwsze.

Jak PiS i prawica skutecznie narzucają koalicji rządzącej narrację, czyli najazd imigrantów.

przez | 10 lipca 2025

Jak ktoś nie wie, lub zapomniał, jak prawica narzuca rządowi narrację, to właśnie jesteśmy tego świadkami. Czyli temat imigrantów, którymi rzekomo zalewają nas Niemcy. PiS jest trudnym przeciwnikiem, bo nie uznaje żadnych zasad. Można kłamać, manipulować i do bólu wykorzystywać lęki i niewiedzę obywateli (czasami wprost przerażającą ignorancję).  Mimo godnego pożałowania poziomu sporu politycznego jaki uprawiają politycy PiS, starcie o imigrantów znad niemieckiej granicy nie musiało skończyć się porażką lub grubo za późną reakcją, która wpisała się w prawicową narrację. Jak na razie, z perspektywy przeciętnego Polaka,  wynik jest następujący: rząd w końcu coś zrobił, dzięki temu, że politycy prawicowi i ich media zwrócili uwagę na społeczny problem.

Koalicja rządowa miała bezwzględnie od razu zwrócić uwagę, że Niemcy cofają do Polski imigrantów, którzy nielegalnie wjechali z Polski. Cofanie imigrantów miało miejsce już za czasów PiS, tylko oni się tym nie chwalili. Cofano nielegalnych imigrantów, których nie udało się wyłapać lub których wyłapać w Polsce nie chciano, z wiarą że da się nielegalnych imigrantów podrzucić Niemcom. Miarka Niemcom się przebrała i nauczyli Polaków, że można podobne patrole ustawiać m.in. na granicy z Litwą. Potężnym błędem było pozwolenie na ‘ochotnicze’ patrole antyimigranckie wewnątrz kraju i na granicach. To po prostu skandal i przykład państwa zastraszonego przez populistów. To przykład braku państwa. Nie rozumiem po co stawia się na niemieckiej granicy punkty kontrolne w kontenerach. Wystarczyłyby zwykłe incydentalne patrole na granicy i w strefie przygranicznej.

PiS fantastycznie rozegrał rząd i partie koalicyjne. Gra w brzydką imigracyjną nagonkę na zasadach PiSu źle się kończy.

Dostał Szymon Hołownia nauczkę.

przez | 7 lipca 2025

Nie ma co ukrywać. Nocne spotkania Szymona Hołowni z politykami PiS, to był błąd. I to błąd dziecinny. Nie dziwię się rozczarowaniu jakie lider Polski 2050 wzbudził wśród komentatorów i sympatyków. Ja też czuję niesmak.

Jeżeli Sz.Hołownia miał potrzebę rozmowy z PiS, to mógł ją realizować bez partyzantki w środku nocy. Jego tłumaczenia, że były to zwykłe rozmowy, bez ważnych tematów i że on lubi rozmawiać, brzmiały mało przekonywująco, biorąc pod uwagę porę i skład gości jacy pojawiali się feralnej nocy u A.Bielana.

Adam Bielan jest człowiekiem, który sprowadził politykę do krętactw, cynizmu i manipulacji. Z takimi ludzi liderzy koalicji rządowej nie powinni się spotykać i u nich bywać. A.Bielan to jedna z twarzy stylu uprawiania polityki a’la PiS..

Szybko Sz.Hołownia szybko poczuł konsekwencje spotkania z politykami PiS. Hołownia nie widział nic dziwnego w spotkaniu i nie był chętny do podania tematu nocnych rozmów. Tymczasem wg A.Bielana rozmawiali sobie o historii, a wg J.Kaczyńskiego o zaprzysiężeniu K.Nawrockiego. Niektórzy politycy PiS po ujawnieniu nocnego spotkania, uderzali w znane tony rozpadu koalicji i lekceważącego traktowania mniejszych koalicjantów przez KO. Szybko więc Sz.Hołownia sobie przypomniał czym jest PiS i jak PiS potrafi ośmieszać i rozgrywać polityków tracących znaczenie polityczne.

A.Bielana szybko dał popis cynizmu. Gdy nocne spotkanie wyszło na jaw, to wg ‘wydawania się’ tegoż polityka PiS, winny ujawnieniu informacji mediom byli przedstawiciele SOP. Dowodów A.Bielan nie ma, ale tak mu się wydaje. Cały Bielan. A ja – skoro tak dobrze się bawimy – stawiam na wersję, że przeciek do dziennikarzy puścili politycy PiS. To im jest na rękę pogrążanie Hołowni przed opinią publiczną i sianie fermentu w koalicji rządowej.

To i ja się wypowiem o córce K.Nawrockiego.

przez | 11 czerwca 2025

Krótko po wyborach na czołówki mediów trafił temat zachowania córki K.Nawrockiego podczas wieczoru wyborczego. Zanim ktoś mi zarzuci, że obniżam poziom, to proponuje wstrzymać się z komentarzem i doczytać do końca. O co chodzi? Dziewczynka podczas przemówienia ojca po prostu, i jak dziecko, traktowała to co się dookoła działo jak zabawę. Tworząc wraz z pozostałą częścią rodziny nowego prezydenta tło dla jego wystąpienia, bawiła się, tańczyła, wykonywała różne gesty m.in. w kierunku osób najbliżej stojących oraz kamer i aparatów fotograficznych. Dość zabawnie kontrastowało to z powagą i politycznym uniesieniem jakie zapanowało wokół. Nie ma sensu oceniać czy dziecko zachowywało się poprawnie (tzn. stosownie do rangi wydarzenia) czy nie. To tylko dziecko.

Nie wiem po co media podnosiły temat zachowania córki Nawrockiego. Żaden z poważnych polityków czy komentatorów nie poruszał tego tematu w kontekście krytyki dziecka. Gdzieś tam, w czeluściach (lub na dnie) mediów społecznościowych zachciało się komuś krytykować dziecko i w wielu redakcjach portali internetowych podjęto decyzję o zrobieniu z tego czołowego tematu z racji klikalności. I za to te portale powinna spotkać krytyka. Krytyka powinna też spotkać rzesze celebrytów, psychologów, którzy wdali się obronę dziecka licząc na popularność.

Moim zdaniem problem był, tylko nie tam gdzie go widziano. Kolejny polityk postanowił budować swój wizerunek m.in. z wykorzystaniem rodziny w tle. Wybory wygrał K.Nawrocki, a nie jego rodzina. Rozumiem jeszcze ‘wkomponowanie’ w wizerunek polityka jego/jej życiowego partnera. Czy wciąganie w to dzieci ma sens? To dyskusyjne. A już na pewno wątpliwe w przypadku jaki pokazali państwo Nawroccy.

Najwyraźniej ktoś nie sprawdził jak w takich przypadkach zachowuje się córka Nawrockich. Pani Nawrocka ani nikt ze sztabu nowego prezydenta nie wykazali się też refleksem podczas wieczoru wyborczego. Dziecko po prostu można było odesłać na tyły, tzn. sprowadzić ze sceny i sprzed kamer i aparatów. Niestety, górę – nad interesem dziecka – wziął polityczny wizerunek. To był błąd rodziców dziecka i polityków PiS.

Moje proste wnioski po wyborach prezydenckich. Należy przestać umizgiwać się do wyborców konserwatywnych.

przez | 9 czerwca 2025

R.Trzaskowski przegrał. Przy czym nie robiłbym z tego tragedii narodowej, a raczej sugerował na przyszłość wybranie innej postawy. Śmielszej. 

Problem nie był w Rafale Trzaskowskim czy prowadzonej kampanii. Oczywiście można się doszukiwać błędów w działaniach Trzaskowskiego i jego sztabu. Ale to nie tu jest clue problemu. Problemem jest ok. połowa społeczeństwa, która przymyka oko na naruszanie zasad demokracji i prawa, toleruje złodziejstwo, nie potrafi i nie chce weryfikować informacji, jest mniej lub bardziej konserwatywna, łatwo ulega manipulacji PiS, szuka polityków, którzy potwierdzą jej (tej części społeczeństwa) lęki. Umizgiwanie się do tej części społeczeństwa nie ma sensu. I to były kolejne wybory, które to potwierdziły. 

Trzaskowski i jego sztab powielali błąd większości ugrupować koalicyjnych i mediów nie-pisowskich. PiS skutecznie narzuca narrację w wielu tematach, a ugrupowania demokratyczne mają od lat problem z reakcją na nią. Kilka przykładów. Nawrocki i PiS straszyli przyjęciem euro. W odpowiedzi Koalicja Obywatelska i demokratyczne media zamiast podjąć polemikę, ze strachem się tłumaczą, że nie ma tematu, bo nie spełniamy warunków. PiS straszy imigrantami, a wystarczyło pokazać dane ZUS o zatrudnionych imigrantach (spoza UE i nie Ukraińców czy Białorusinów), by łatwo udowodnić, że PiS od dekady wpuszcza imigrantów do Polski by sprostać zapotrzebowaniu na ręce do pracy. Kiedy Nawrocki zarzucał drożyznę, należało mu pokazać wykres z inflacją za czasów PiS. Zamiast (Trzaskowski) przyznawać, ze 500/800 plus to super program, należało pokazać, że w zakresie demografii okazał się klęską. a rozdawanie wszystkim (w tym bogatym) pieniędzy nie ma sensu. itd. itd.

Czas zacząć śmiało kpić z niewiedzy części Polaków, braku oczytania, braku chęci weryfikowania informacji. Czas ośmieszać modę na krytykę UE, czy straszenie imigrantami. Sam mam okazję polemizować ze znajomymi, którym w całości lub części poglądów blisko do ugrupowań konserwatywnych jak PiS czy Konfederacja. Niektórzy z nich wybierali Nawrockiego, żeby tylko nie wygrał Trzaskowski. Tych ludzi cechuje bardzo niska wiedza i słaby poziom autorefleksji. Warto zacząć tych ludzi zawstydzać, zamiast usprawiedliwiać dość powierzchowny zresztą konserwatyzm.

Mentzen się pogubił. Debaty u Mentzena z zabawnym finałem.

przez | 27 maja 2025

Sławomir Mentzen nieco przekombinował i dostał prztyczka w nos. I słusznie. Należało się.

Wynik S.Mentzena w I turze wyborów prezydenckich był tak duży (niemal 15%), że decyzja by go politycznie wykorzystać wydaje się być naturalna. Dwaj wygrani z I tury wiedzieli, że należy wymyślić jakąś formułę dodarcia do wyborców Mentzena. Nie wiem jakie był plany sztabów wyborczych Nawrockiego i Trzaskowskiego, bo S.Mentzen wpadł na genialny pomysł, by obydwaj panowie pojawili się w jego kanale youtube i zabiegali o wyborców przedstawiciela Konfederacji. To postawiło dwóch wygranych z I tury w niezręcznej sytuacji. Walka o wyborców Mentzena odbywała się na jego warunkach i na jego terenie. Trzaskowski i Nawrocki mieli dodatkowo odnieść się do ośmiu punktów programowych przedstawionych przez S.Mentzena.

Na pierwszy ogień poszedł Nawrocki. …. I tu był szok. Kandydat PiS zdawał się startować z korzystniejszej pozycji, bo zarówno on jak i Mentzen na wielu polach mają zbliżone poglądy. Tymczasem 1,5 godziny rozmowy z Nawrockim to było smutne widowisko. To był spektakl uniżenia, podlizywania się i wczytywania w myśli S.Mentzena. Oczywiście Nawrocki podpisał się pod całą ósemką przygotowanych przez Mentzena punktów programowych. Odnosiłem wrażenie, że sam Mentzen nie był przygotowany na taką dawkę wazeliny w wykonaniu K.Nawrockiego. Pozostawało pytanie, co zrobi Trzaskowski i czy w ogóle zgoda na spotkanie u Mentzena była słuszna.

S.Trzaskowski startował z o niebo gorszej pozycji niż K.Nawrocki. Rozmowa w prime timi’e i grubo większy dystans polityczny, ekonomiczny i światopoglądowy między Trzaskowskim a elektoratem Mentzena, stawiały kandydata KO na pozycji pozornie z góry przegranej. I już w pierwszych minutach miłe zaskoczenie. Trzaskowski nie bał się mieć własne zdania oraz asertywnie trwać przy swoich przekonaniach w polemikach z Mentzenem. Wielokrotnie to  Trzaskowski stawiał Mentzena w niezręcznej sytuacji czy wybijał z pewności siebie. Oczywiście nie brakowało ostrożnego omijania trudnych tematów czy sugerowania wielu podobieństw z poglądami Mentzena i jego elektoratu. Podsumowując, była to diametralnie inna rozmowa w porównaniu z postawą Nawrockiego. Trzaskowski pojawił się by zaprezentować swoje poglądy, a nie by schlebiać Mentzenowi i jego elektoratowi. S.Mentzen zaś, dostał lekcję pokory i kolejnym razem poważnie się zastanowi zanim zorganizuje podobne widowisko na swoim kanale.

Ta historia, krótko po programie, miał swój ciąg dalszy. I mam wątpliwości czy powinna mieć. Niedługo po zakończeniu rozmowy, późnym wieczorem, w mediach pojawił się film jak Mentzem raczy się piwem w swoim pubie przy jednym stole z R.Sikorskim i S.Trzaskowskim. Już nie dociekam, czy był to zbieg okoliczności czy raczej intryga i pułapka zastawiona przez polityków KO. Sam Trzaskowski i jego sztab powinni wiedzieć, że rozmowa była wystarczającym sukcesem i filmiki z piwem w towarzystwie zaskoczonego Mentzena były już niepotrzebnym upokarzaniem tego ostatniego. Można się było domyśleć, ze tego typu fraternizowanie się polityków KO i lidera Konfederatów może wywołać mieszane uczucia w lewicowym elektoracie. Popijanie piwka w konserwatystą kiepsko wyglądało.

I już kończąc…

Jestem przekonany, że te spotkania S.Mentzen długo popamięta. Rozkręcił polityczny spektakl, który szybko wymknął mu się z rąk i skończył upokorzeniem. Nad rozmową z Trzaskowskim nie panował. W pubie zaś dał się zaskoczyć jak dziecko.

Rocznica zakończenia II Wojny Światowej zniknęła z naszego kalendarza. Brakuje nam odwagi.

przez | 13 maja 2025

Nie poradziliśmy sobie z rocznicą zakończenia II Wojny Światowej. Przemilczamy ją od lat. Udajemy, że Niemcy sami opuścili Polskę.

Zakończenie wojny nie było dla nas prostą w ocenie sytuacją zero-jedynkową. Nie odzyskaliśmy w pełni niepodległości. Zostaliśmy przesunięci na mapie, upokorzeni przez Rosjan i porzuceni przez sojuszników z Zachodu. A jednak zmiana jakiej doświadczyliśmy w 1945 r. była na tyle istotna, że wypadałoby ją jakoś uczcić. Co najmniej przypomnieć. Po zajęciu Polski przez wojska radzieckie zakończył się okres okrutnej eksterminacji narodu na skalę dotąd nieznaną. Można było znowu swobodnie mówić po polsku i iść do szkoły. Podległość ZSRR, to nie był najlepszy okres w historii Polski, ale bezdyskusyjnie lepszy niż niemiecka okupacja. Zmiana po wypędzeniu Niemców z Polski była na tyle radykalna, że udawanie iż nic się nie stało jest niesmacznym oszukiwaniem samych siebie. Nie mamy pomysłu na opisanie tego okresu i brak nam uczciwości, więc próbujemy przemilczeć. Słabe to. Autorytety, politycy, profesorowie udają, że nie ma tematu. Nie dostrzegają niezręczności. Nie widzą w tym historycznego tchórzostwa.

Nie mieliśmy sił, by wyzwolić się samodzielnie. Zachód pozostawił wypędzenie Niemców z terenów Polski Rosjanom. Wybór, o ile można tak mówić, był taki: dalsza okupacja czy państwo satelickie ZSRR? Patrząc na nas z dalszej perspektywy, można odnieść wrażenie, że strzelamy focha i gotowi jesteśmy spod nosa wyrzucić: a nam to bez różnicy, Niemcy czy Rosjanie. A jednak różnica była ogromna. Wręcz przepastna.

Nie musimy z tego powodu robić wielkiej fety każdego maja. Jest mi obojętne czy świętowalibyśmy 8-go czy 9-go maja. Powinniśmy co roku przypominać rocznicę wyrzucenia Niemców, uczcić polski wysiłek zbrojny itd. Mimo całego zła jakie uczynili nam Rosjanie, wypadałoby złożyć hołd zwykłym rosyjskim żołnierzom, którzy licznie ginęli na naszej ziemi, bo Polacy niekoniecznie garnęli się w szeregi LWP.

Warto zrobić cokolwiek, tylko porzućmy to głupie milczenie.