Przemysław Czarnek. I tylko tyle J.Kaczyński ma do zaproponowania?

przez | 10 marca 2026

Idei wystawiania przez ugrupowanie opozycyjne kandydatury swojego potencjalnego premiera na długo przed wyborami nie rozumiem. Przekaz partii formułuje lider partii i czołowi działacze oraz parlamentarzyści. Jeżeli partia ma sprzyjające jej media, to i one podejmują się prezentowania odbiorcom tożsamej wizji świata. Taki ‘premier’ z jednej strony staje się politycznym celem i przedmiotem zainteresowania. Ściąga na siebie uwagę, co ma dobre i złe strony. Z drugiej, powinien być postacią wyjątkową. A przynajmniej dobrze by było. Chodzi o inteligencję, osobowość, poglądy, polityczną sprawność itd. No, jest jeszcze kolejna, trzecia już 🙂 strona. Taki ‘premier’ może być wystawiony w celu otwarcia się na nowe środowiska, tzn. potencjalny elektorat.

A co nam przygotował lider PiS?

Przemysław Czarnek to słaby kandydat i świadectwo, że J.Kaczyński nie zmienił swojego sposobu uprawiania polityki. Kaczyński nadal wierzy w skuteczność cynizmu, bezczelności i kłamstwa w polityce. Ceni ludzi bez charakteru i uległych jego wizji uprawiania polityki.  Już w pierwszym, inauguracyjnym, przemówieniu kandydata na premiera PiS dostaliśmy program PiS na najbliższe lata w pigułce. Czarnek z dumą potwierdził cechy, które dwa trzy zdania wcześniej wymieniłem, plus prymitywna antyunijność, bzdury o zakamuflowanej opcji niemieckiej itd. 

Obstawiam, że Czarnek per saldo bardziej przyczyni się swoim zachowaniem do nakręcenia głosów ugrupowaniom nie-prawicowym, w tym KO, niż PiS-owi. Jest idealnym straszakiem. 

ps. przy okazji okazało się, że P.Czarnek korzysta ze zdobyczy tzw. zielonej energii, którą przy okazji próbował ośmieszyć. Jak można kpić z OZE i UE, a przy tym jednocześnie mieć panele fotowoltaiczne na dachu? Nie wiem. Czarnek i PiS w pigułce  🙂 

 

Znowu media i politycy boją się skarcić obywateli. Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie.

przez | 2 marca 2026

Przypomina mi się słynne pouczenie premiera Cimoszewicza skierowane do powodzian w latach 90-tych: trzeba się było ubezpieczyć.

Tysiące Polaków z powodu konfliktu z Iranem utkwiło w miejscach wypoczynku lub na lotniskach przesiadkowych, zamkniętych z powodu konfliktu. Media docierają powoli do rodaków z pytaniem jak sobie radzą. A Polacy, jak to Polacy, zaczynają narzekać. Zaczynają wyrażać pretensje i oczekiwania pod adresem rządu i nie tylko. Media bezrefleksyjnie to emitują, a politycy PiS i prezydent nawołują by coś zrobić, tzn. jakoś jak najszybciej ściągnąć rodaków do kraju.

Bez dłuższego rozwodzenia się kilka uwag. Osoby które utkwiły w miejscach wypoczynku czy służbowych wyjazdów doskonale wiedziały, że jest ryzyko konfliktu na Bliskim Wschodzie. Amerykanie nie ukrywali dokąd płyną ich okręty i co potencjalnie może się wydarzyć. Nie oczekuje od razu rezygnacji z wyjazdu, ale zapas gotówki na koncie, informacja w pracy, że możemy wrócić z opóźnieniem, to chyba nie jest zbyt dużo, prawda? Proszę więc teraz przed obiektywami swoich telefonów nie biadolić i się nie skarżyć w mediach. Biedacy za granicę nie jeżdżą. A skoro ich stać na takie wycieczki, to przyjmuję że mamy do czynienia z względnie zaradnymi i odważnymi ludźmi. Teraz nagle wyzwaniem życia jest jak przetrwać kilka dni w oczekiwaniu na wylot do kraju.

Oczywiście, jest pewien poziom zagrożeń, gdy trzeba ratować ludzi. Czy ten poziom zostanie osiągnięty czy nie, to się okaże. Ewentualna pomoc państwa powinna być przynajmniej w symbolicznej części odpłatna. Nie widzę powodu, by bogatym ludziom, którzy zakpili z bezpieczeństwa, fundować powrót do kraju na koszt podatnika.

Ambasador USA nieco się zapomniał.

przez | 6 lutego 2026

A mnie odpowiedź marszałka sejmu się podobała. Może nieco wyszła poza język dyplomacji, ale to i dobrze. Podpisałbym się chyba pod każdym zdaniem, bo Włodzimierz Czarzasty po prostu napisał jak jest i że D.Trump na nobla po prostu nie zasługuje. Przypomnijmy, z inicjatywą przyznania pokojowego Nobla Donaldowi Trumpowi wystąpili przewodniczący Izby Reprezentantów Kongresu USA i przewodniczący Knesetu (Izrael). Na jednoznaczną i oczywistą odpowiedź marszałka Czarzastego, oburzył się ambasador USA w Polsce. Pozwolił sobie na nieładne oceny, mijał się z prawdą i stwierdził, że zrywa relacje z marszałkiem. Bo? Bo marszałek polskiego sejmu postanowił powiedzieć prawdę i odrzucił propozycję brania udziału w cynicznej grze. Dobrze, że marszałek Czarzasty dostał wsparcie premiera D.Tuska.

Połajanki i opinie ambasadora USA przypominają najgorsze zwyczaje Rosjan z czasów po WWII czy XVIII wieku, gdyby byliśmy mocno do Rosji/ZSRR zależni.

Politycy PiS i kancelarii prezydenta rozpętali medialne piekło krytykując marszałka sejmu za jego wypowiedź. Poleciały zarzuty o brak zrozumienia dla polskiej racji stanu i – tradycyjnie –  że Czarzasty to komuch. Może i dawny komuch, jak kto woli uproszczone etykietki. Tylko, że komuch wykazał zwykłą ludzką odwagę, a część dawnych działaczy niepodległościowych i obecnych polityków PiS po raz kolejny udowodniła, że brak im kręgosłupa moralnego i są gotowi na każde upokorzenie, by tylko pozostać w obozie zwolenników D.Trumpa.

Spojrzałem na konto facebookowe prezydenta. Milczy. Boi się wypowiedzieć na ten temat. Czeka co będzie dalej lub na podpowiedź z obozu PiS jaką tu teraz narzucić narrację.

I po co to gadanie o niebezpieczeństwie chodzenia po lodzie? Spacery po zamarzniętej Motławie.

przez | 3 lutego 2026

Mam wrażenie, że cały wysiłek poszedł w cholerę. Jak tylko nastała zima i przyszły mrozy, rozpoczęło się ostrzeganie przed wchodzeniem na zamarznięte rzeki, jeziora itd. W mediach tradycyjnych i social mediach, zdjęcie za zdjęciem, film za filmem pokazujące jak to Polacy ryzykują życie stąpając po lodzie. Przecież jeszcze tydzień czy dwa temu, media pokazywały ludzi stąpających po zamarzniętym Morskim Oku. Krytyce, oburzeniu i kpinom z ludzkiej głupoty nie było końca. I co? I nic. Zamarzła woda w Gdańsku i ludzie setkami weszły na lód. Wyrazy zdumienia i dźwięk pukania się w czoło zagłuszały głosy obrońców,  znawców fizyki (przy jakiej grubości lód jest bezpieczny) i zwolenników dobrej zabawy. Zdjęcia i filmy z ludźmi spacerującymi obok statku-muzeum Sołdek obiegły media. Krytyczne opinie nie nadążały za zdjęciami lub redakcje redukowały ich wydźwięk. W jednej chwili runął cały wysiłek zmierzający do poprawy bezpieczeństwa. Polacy gremialnie zlekceważyli bezpieczeństwo i towarzyszące mu żelazne zasady. To teraz co? W Gdańska chodzenie po zmarzniętym kanale jest ok. a po zamarzniętym Morskim Oku nie? Wygłupiliśmy się zbiorowo. W tym i media.

W takim razie proponuję od dzisiaj nie śmiać się z turystów chodzących po zmarzniętym Morskim Oku. No bo skoro w Gdańsku taka sama zabawa została przez ludzi i media zaprezentowana jako fantastyczny zimowy festyn….

Nie chce? Nie musi i proponuję to zaakceptować. Terror sympatyków WOŚP jest niepoważny.

przez | 25 stycznia 2026

Cenię inicjatywę Jerzego Owsiaka i staram się ją co roku wpierać finansowo. Jeżeli dobrze pamiętam z wizyt w szpitalu, przynajmniej jedno z moich dzieci korzystało ze sprzętu zakupionego przez WOŚP. 

Nie rozumiem jednak tego co-rocznego prowokacyjnego odpytywania przedstawicieli środowisk prawicowych, czy pan / pani będzie wspierać WOŚP? W pytaniu często zawarta jest już ocena. Oberwało się i prezydentowi Nawrockiemu od Agaty Młynarskiej. Powodem było milczenie prezydenta i brak publicznego poparcia dla akcji.

Mnie to nie dziwi, bo prezydent dość mechanicznie odtwarza wszelkie emocje i fochy swojego środowiska. Ale ma do tego prawo i ma prawo nie popierać WOŚP. Czy wspiera potrzebujących w innej formie i miejscu? Nie wiem. Prezydent deklaruje się jako katolik, więc raczej powinien. 

WOŚP nie jest jedyną formą wspierania ludzi w potrzebie. I warto o tym pamiętać, bo w Polsce inicjowanych jest mnóstwo akcji charytatywnych. Na pewno więc mnóstwo jest takich, których A.Młynarska nie wspiera. Czy to od razu znaczy, że nie chce pomagać? No nie. 

A czy prezydent musi / powinien publicznie wspierać akcje jak WOŚP? Byłoby fajnie. Ale jak wspomniałem, nie musi. Ma prawo do kreowania własnego wizerunku i przekazu społecznego na własnych zasadach. WOŚP demonstracyjnie przemilczał, a z kibolami w Częstochowie na rocznicowej pielgrzymce się spotkał. Widocznie taki wizerunek prezydentowi odpowiada. 

Urzędnicy prezydenta nagle stali się mili. Można? Można.

przez | 20 stycznia 2026

A powód jest prosty. W dużym skrócie: prezydent USA zaprosił naszego prezydenta do stworzonej przez siebie Rady Pokoju. Zaproszenie dostało kilkudziesięciu przedstawicieli innych państwa, w tym… W.Putin. Rada miałaby nadzorować realizację kroków pokojowych w Gazie i docelowo podejmować się kolejnych projektów pokojowych itp. Radą zarządzałby Trump, jego rodzina, amerykańscy urzędnicy i inni wybrani politycy lub osoby ze świecznika.

Tego typu działania wymagają zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. Stąd pałac prezydencji o opinię się zwrócił i nawet lekko stronę rządową ponagla.

Dla pałacu prezydenckiego sytuacja jest totalnie niezręczna. Z jednej strony propozycja jest niby docenieniem i wyróżnieniem przez D.Trumpa. Z drugiej, udział w takiej inicjatywie to naruszenie szeregu zasad rządzących światem polityki międzynarodowej (np. są dedykowane organizacje międzynarodowe do rozwiązywania konfliktów) i wpisanie się w świat pisany przez D.Trumpa.. Chyba nie o takim ‘docenieniu’ przez D.Trumpa myślał K.Nawrocki. Do tego wzięcie udziału w takiej inicjatywie wymaga zgody rządu i sejmu. To już dla Nawrockiego upokorzenie, ale i szansa. Upokorzenie, bo musi się konsultować z rządem. Szansa, bo z analizy rządu niechybnie wyjdzie, że Polska nie powinna się angażować w takie inicjatywy. Winnym więc będzie rząd i koalicja rządowa. I chyba działa ta druga wersja, bo przedstawiciele prezydenta bardzo naciskają na opinię. Bo czas nagli, tzn. rozpoczyna się spotkanie w Davos.

Tylko, że nie rozumiem na co czeka prezydent. Propozycja Trumpa jest nie do przyjęcia z wielu powodów i nie wymaga to konsultacji. Część głów państw już odmówiła, a nasz prezydent nie ma odwagi i stara się – w swoim przekonaniu – sprytnie to rozegrać. Smutne.

Prezydent! Gdzie się schował prezydent?

przez | 4 stycznia 2026

Gdzie jest ten śmiały, odważny facet? Ten od naszej godności i patriotyzmu? Tak, ten w kurteczce do pasa i czapce z daszkiem. Ten, co to pokazał jak można upokarzać prezydenta sąsiedniego kraju, który już nie wie kogo, jak i gdzie prosić o pomoc?

Sympatykom prezydenta Nawrockiego, proponuje zwracać uwagę nie tylko wtedy gdy prezydent grzmi i straszy, ale i wtedy kiedy nagle znika, nie ma zdania lub po prostu milczy. Kiedy go nie ma. Wtedy najlepiej widać jak wygląda polityka godności w wykonaniu Karola Nawrockiego.

USA dokonały militarnego rajdu na formalnie niepodległą Wenezuelę. Porwano prezydenta Wenezueli i jego małżonkę. Nicolas Maduro na obronę nie zasługuje, co nie zmianie faktu, że USA złamały prawo międzynarodowe. Co na to prezydent Nawrocki? Robi co może, żeby się nie wypowiadać. Zawierzył Polskę wielkiemu panu zza morza (tzn. Donaldowi Trumpowi), za co musimy płacić pewną cenę. Kiedy USA powracają do polityki traktowania krajów Ameryki Południowej jak własnych kolonii prezydent milczy. Prezydent milczy lub niuansuje, gdy Donald Trump wypowiada się w sposób skandaliczny lub całkowicie od rzeczy. Gdy D.Trump z pełną bezczelnością zapowiadana zajęcie Grenlandii, prezydent Nawrocki traktuje to jako kiepski żarcik i milcząco odwraca głowę. Wygląda na to, że prezydent nie poprze podatku cyfrowego, na co wskazują pełne kpin wypowiedzi jego podwładnych. Bo? Bo wielki sojusznik zza morza, ustalił, że może sobie ustalać cła na import rzeczowy jakie chce, ale nam nie wolno. A już kategorycznie nie wolno nam nałożyć podatków na usługi cyfrowe oferowane przez podmioty z USA. Itd. itd.

Nie ma więc co kreować się na twardziela i mówić o godności.

Oczywiście wiem, że świat to nie bajka. O wiele bardziej cenię sobie jednak zachowanie polityków koalicji rządowej i zbliżonych. Jest w ich komentarzach mieszanina sojuszniczej niezręczności, ale i mnóstwo komentarzy wskazujących na wątpliwe postępowanie USA i D.Trumpa.

Na tym polega różnica między Tuskiem a Kaczyńskim.

przez | 9 grudnia 2025

Nasze spory polityczne odnoszą się, co oczywiste, również do oceny liderów głównym obozów politycznych. Radykalna zmiana polityki USA pod rządami D.Trumpa w obszarze gospodarki, obronności i sojuszy politycznych, postawiła Polskę w kompletnie nowej sytuacji geopolitycznej. Jak zwraca uwagę część komentatorów, nachodzące zmiany (lub ich ryzyko) dało się już dostrzec w minionych latach. Ale że nastąpi to tak gwałtownie, w takim niskim i upokarzającym dla partnerów politycznych USA stylu, jest zaskoczeniem.

Bieg zdarzeń pokazuje, że to D.Tusk miał rację wskazując na konieczność budowy silnego bloku politycznego w ramach UE. Oparcie bezpieczeństwa głównie na USA okazuje się być błędem. D.Tusk może teraz powiedzieć: a nie mówiłem? Ma pełne prawo. Ale nie o jakiś geniusz polityczny D.Tuska tu idzie, bo koncepcja silniejszej integracji z UE jest oczywista i nie ma w niej nic odkrywczego. Pytanie, jakim cudem J.Kaczyński tak silnie odleciał od rzeczywistości. Przez lata kreował teorię o wyjątkowych Stanach Zjednoczonych i – przede wszystkim – niebezpiecznej UE. A sam D.Trump miał być wręcz zbawicielem, który będzie budował świat na zasadach wyznawanych przez Kaczyńskiego. Tymczasem Trump okazał się być nieobliczany i nieprzewidywalny. Przekonaliśmy się, że nawet postawa zupełnej uległości wobec USA nie daje gwarancji bezpieczeństwa. J.Kaczyński o ile błąd zapewne sobie uświadamia, to do niego się przyznać nie chce. Brnie w teorię niebezpiecznej UE i pokornego uzależnienia bezpieczeństwa od USA. Brnie w uzależnienie się od zakupów amerykańskiego sprzętu dla wojska.

Tusk góruje nad Kaczyńskiem nie tylko geopolitycznym zmysłem, ale i odwagą. Mimo dość niezręcznej sytuacji, D.Tusk odważnie ocenia działania USA. Delikatna i inteligentna krytyka nie pozostawia złudzeń, że działania D.Trumpa ocenia jako błędne, niezrozumiałe i stawiające Polskę w niekorzystnej sytuacji. A co robi Kaczyński? Unika komentowania lub przekonuje, że nawet takie trumpowskie Stany Zjednoczone są lepsze niż UE. Pojawia się tłumaczenie nie pozostawiające złudzeń, że J.Kaczyński jest w stanie znieść wiele upokorzeń, by tylko utrzymać przychylność prezydenta USA.

Kilka gorzkich słów do strażaków z OSP.

przez | 13 listopada 2025

Mamy Was szanować i obiecuję, że będę się starał. Za Wasz trud, wysiłek i poświęcenie. Wy zaś obiecajcie, że będziecie na ten szacunek pracowali.

Niestety w ostatnich latach daliście się wykorzystać politykom PiS. Robiliście za tło do propagandowych filmików. Czy świadomie czy nie, trudno orzec. Teraz, gdy następuje proces rozliczania z rozdawania publicznych pieniędzy, politycy PiS znowu szantażują media fotkami jakie sobie robili z Wami w tle podczas rozdawania ‘czeków’ z publicznymi pieniędzmi. No bo kto się ośmieli skrytykować wsparcie dla OSP. Znowu zostaliście potraktowani jak tło do uzasadnienia publicznych przewałów. Wam to nie przeszkadza?

Być może bierzecie pieniądze od każdego i na każdych zasadach na samochody strażackie czy remizy. Pamiętajcie tylko, że wsparcie powinno być przydzielane (i brane!) na uczciwych zasadach. Mieli dostać ci, którzy najbardziej potrzebują. Jesteście pewni czy politycy PiS wspierali lokalne OSP wg potrzeb? Ja bym nie był. Być może gdzieś w sąsiedniej gminie jest jednostka OSP, która nadal prosi o wsparcie, bo nie ‘zmieściła’ się w kryteriach postawionych przez polityków PiS.

Ziobro chwilowo nie przyjedzie.

przez | 10 listopada 2025

Od pierwszych dni Zbigniewa Ziobry w krajowej polityce wiedziałem, że to człowiek cyniczny, arogancki, zły i pozbawiony moralnego kręgosłupa. Niemniej bracia Kaczyńscy zdecydowali o jego zaistnieniu w świecie władzy. To jeden z ich największych politycznych grzechów wobec Polski. Czy błędów też? Z ich perspektywy pewnie nie, bo bracia Kaczyński (a obecnie J.Kaczyński) dokładnie takich osobowości poszukiwali. 

Z.Ziobro kilka lat temu poszedł o krok dalej. Postanowił wykorzystać publiczne fundusze do celów politycznych. A dokładniej, do prostackiego, politycznego rozdawnictwa. Robił to na oczach zdumionych mediów. W biały dzień i bez skrupułów. Dwie kadencje PiS u władzy oraz podwójna wygrana A.Dudy pozwoliła mu uwierzyć, że on i jemu podobni mogą wszystko. Że elektorat jest ślepy, wszystko wybaczy lub po prostu odwróci głowę w stosownej chwili. Jeszcze niedawno, po wygranej aktualnej koalicji rządowej, drwił i prowokował z mównicy sejmowej. W swoim przekonaniu grał ostro, po czym …… uciekł na Węgry. A teraz jak dziecko zasłania się chorobą, rzekomym bezprawiem w Polsce i próbuje w banalny populistyczny sposób odwrócić uwagę opinii publicznej.

Wielki pozer, twardziel, facet z pistoletem, okazał się zwykłym płochliwym tchórzem, który uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. Myślałem, że Z.Ziobro ma więcej odwagi. A może prawda jest niezwykle okrutna. Z.Ziobro doskonale zdawał sobie sprawę z tego co zrobił, tzn. wiedział, że sprzeniewierza publiczne pieniądze. Zdumiewa więc wiara, że uniknie odpowiedzialności. 

A kogo winić za tą wiarę? Oprócz polityków PiS i prezydenta Dudę, winny jest elektorat tej partii. Dlaczego kilka mln Polaków tolerowało rozkradanie publicznych pieniędzy? Warto tych ludzi zacząć pytać i stawiać ich w niekomfortowej sytuacji. Warto zacząć ich zawstydzać.