Przejrzyjmy się w lutrze, zanim zaczniemy w poczuciu moralnej wyższości krytykować Ukraińców za UPA i Wołyń.

przez | 13 sierpnia 2026

Ukraińców usprawiedliwiać nie zamierzam. To co rozumiemy pod pojęciem mordów ludności polskiej na Wołyniu, usprawiedliwione być nie może. Zbrodnia jest zbrodnią i tyle. Łaski z dostępem do miejsc pochówku pomordowanych też nam nie robią. To ludzkie prawo mieć dostęp do takich miejsc. Tyle wstępu.

A teraz do nas, Polaków, którzy tak chętnie się emocjonalnie unieśli.

Mamy na sumieniu zabicie lub wydanie na pewną śmierć tysięcy Żydów w czasie IIWW. Nie chcemy się z tego rozliczać ani o tym dyskutować. Dyskusję o Jedwabnym i pogromach zaczął J.T.Gross ponad 25 lat temu. Był szok. Dla mnie najsmutniejsze było to, jak po jakimś czasie przeczytałem wywiad z jednym z polskich historyków. Pogromy żydowskie i szmalcownictwo oraz przejmowanie majątku żydowskiego, to żadna tajemnica. To wiedza bogato udokumentowana po wojnie i dobrze historykom znana. Dlaczego więc temat był przed dekady szeroko omijamy? Bo historycy wyczuwali, że nie ma na to klimatu w Polsce, ani zapotrzebowania. Lepiej więc było tematu nie tykać.

W końcu, i na szczęście, na jaw wyszedł pogrom w Jedwabnem. Miał to być przełom i szansa na trwałe przekroczenie granicy lęku i odwagi. A tu nic z tego. Zespoły redakcyjne z odwagą kiedyś komentujące Jedwabne , dzisiaj wolą milczeć. Polscy politycy milczą lub znowu zaczynają relatywizować lub liczyć Niemców, którzy mieli rzekomo całe miasteczko zagonić do niegodziwych czynów. A kościół katolicki? Woli milczeć i niuansować. Na stronie jednego z czasopism katolickich też relatywizowanie, mnożenie liczby Niemców lub agentów niemieckich, którzy mieli ludność polską nakłaniać do zbrodni w Jedwabnem.

Jak komuś mało, to polecam wpisy na koncie facebookowym IPN z ostatnich dni. Tendencyjne prezentacja działań ukraińskich formacji, które dokonały zbrodni. Zaraz po tym proponuję świeży wpis IPN o Brygadzie Świętokrzyskiej. Te same bzdury i sprytne manipulacje od lat. Zabawa w przemilczanie, relatywizowanie i wpisywanie w konteksty jak u Ukraińców.

I w tym wszystkim Karol Nawrocki. Człowiek kreujący się na moralizatora, twardziela z haryzmą. A w rzeczywistości? Myli odwagę z poniżaniem narodu, który został zaatakowany. Narodu, który musi prosić o pomoc gospodarczą i militarną, mimo iż walczy m.in. za nas. Z jednej strony popisy na słabszych i uzależnionych m.in. od naszej pomocy Ukraińcach, a z drugiej: budzący odrazę serwilizm wobec USA i Donalda Trumpa, udawania że nie słyszy się głupkowatych i niebezpiecznych dla nas i NATO wypowiedzi prezydenta USA.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.