Olga Tokarczuk o poczuciu wstydu za politykę Polski ws uchodźców.

przez | 12 grudnia 2019

Olga Tokarczuk ma poglądy i nie waha się ich prezentować. O ile nie czytałem żadnej z jej książek i zapewne to się nie zmieni, to z wieloma jej poglądami w znacznym stopniu się utożsamiam. Cieszę się, że ktoś z większym dostępem do mediów, śmiało piętnuje postawy i zachowania, które politycy i społeczeństwo próbują przemilczeć lub aprobować.

Poniżej przytaczam fragment świeżej wypowiedzi O.Tokarczuk, przytoczonej w internetowym wydania tygodnika Wprost z 11 grudnia:

„Olga Tokarczuk przebywa w Sztokholmie, gdzie spotkała się z dziećmi w imigranckiej dzielnicy miasta. Świeżo upieczona polska noblistka w rozmowie z RMF FM podzieliła się swoimi refleksjami na temat polityki prowadzonej przez rządzących w Polsce. – Zawsze w takich momentach jest mi po prostu wstyd za ten straszny 2014 rok, kiedy Polska nie przyjęła imigrantów – stwierdziła pisarka.”

Jak rozumiem, O.Tokarczuk przypomniała o niechlubnej decyzji rządu PO-PSL, z 2014 r. kiedy to decydowano o pomocy (i współpracy z innymi państwami UE w tym zakresie), napływającym do Europy emigrantom z Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Do dziś pamiętam wyjątkowo pokrętną wypowiedź premier E.Kopacz, która nie potrafiła jednoznacznie powiedzieć, czy Polska się zgadza w końcu czy nie, na przyjęcie chociaż garstki uchodźców. Jak szybko się okazało, problemem nie był rząd PO-PSL ani niejednoznaczna postawa E.Kopacz. Na nucie antypatii do obcych szybko zagrali politycy PiS w podwójnych wyborach rok później. I robią to do dzisiaj, przy akceptacji Kościoła w Polsce. Niestety, szybko upust swoim fobiom, poczuciu nienawiści do obcych i tzw. kolorowych oraz poczuciu kulturowej wyższości dali zwykli Polacy. To bardzo smutne, ale część z nas po prostu tą nienawiścią wręcz się chwali i z nią obnosi. Dosłownie dzisiaj rano, na facebooku na jednym z forów, kliknąłem na konto jednej kobiet, by poznać kim jest na co dzień osoba, które wyraziła poglądy w takim czy innym temacie. Okazało się, że to szczęśliwa matka, kochająca żona lub partnerka, pewna siebie Polka, itd. Niestety na tym koncie szczęśliwej kobiety, było podrzuconych kilka dowcipów. We wstępniaku do załączonych dowcipów widać było, że temat i sposób w jaki dowcip opisano, w rodzinie tejże kobiety pojawia się często  i panuje tam zgodność w komentowaniu i jego poziomie. Niestety były to prostackie żarty z obcych (tzw. kolorowych oczywiście). Kebaby, zamachowcy itd. W ostatnich kilku latach, za przyzwoleniem polityków prawicowych i Kościoła, przestaliśmy się wstydzić naszych umysłowych i kulturowych deficytów. Niewiele lepiej jest w instytucji, w której pracuję. Instytucja zatrudnia głównie osoby z wyższym wykształceniem, ale antypatia, poczucie wyższości i niczym nieuzasadniony lęk przed obcymi, podobne jak w przypadku opisywanej wyżej kobiety.

Z przyjęciem uchodźców sprawa była prosta i banalna. W pewnym momencie część krajów UE zaczęła się zmagać z napływem nielegalnych uchodźców. Problem z napływającymi uchodźcami, pojawił się grubo wcześniej przed rzekomym zaproszeniem Angeli Merkel (często słyszę ten argument). Niestety, początkowo większość krajów UE, w tym Polska, przyjęły postawę w stylu: nas to nie dotyczy. Może i nie dotyczy, ale tworzymy wspólny organizm (mowa o UE) i cały czas wmawiamy bogatszym krajom UE, że jesteśmy biedni i że należy nam się pomoc finansowa i że solidarność unijna jest wtedy jak do nas płynie kasa i otwiera się rynki i kraje przed Polakami.

Ostatecznie postanowiliśmy ‘pomóc’ UE w rozładowaniu napięcia związanego z uchodźcami i wstępnie zgodziliśmy się na przyjęcie 7 tys. uchodźców.  To liczba śmiesznie mała, a do tego ich przyjmowanie miało być rozciągnięte w czasie. Nie było też wątpliwości, że ci ludzi (uchodźcy) i tak będą uciekali na zachód, traktując Polskę jako kraj tranzytowy. Ze strony Polski, to nie była żadna pomoc, tylko udawanie pomocy. Polacy wyszli na ludzi, którzy dla unijnej kasy są się w stanie upokorzyć (notorycznie odgrywamy biedaków uciemiężonych socjalizmem i wojną), żeby tylko dostać unijną kasę, ale w zamian nie mają nic do zaoferowania.

Tak naprawdę nikt by zapewne nie zauważył w Polsce tych uchodźców. Dokładnie tak jak nie zauważono kilkudziesięciu tysięcy uchodźców czeczeńskich, z których część została w Polsce. Tylko że wtedy, politycy PiS zabiegali o pomoc dla nich, a teraz okazało się, że lęk przed uchodźcami można przerobić na paliwo wyborcze. Przy okazji nobilitując to, czego ludzie powinni się wstydzić.

Tych co wierzą, że J.Kaczyński ich obronił przed napływem obcych, odsyłam do statystyk rządowych dotyczących napływu (w ramach polityki państwa) obywateli państw azjatyckich. Statystyki są dostępne, ale nienagłaśniane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.