Czasami trudno śmiać się czy krytykować polityków z innych partii niż PiS, bo ci ostatni dają niemal codziennie materiał do kpin. Pytanie o to, jak znosi to elektorat PiS, nie ma chyba sensu. Podejrzewam, że ‘moralność’ większości sympatyków PiS nie odstaje od moralności ich politycznych autorytetów.
Spojrzałem rano w internet i jeden z posłów PiS skarży się na szantaże prostytutki, z której usług korzystał. Cyrk i śmiech na sali. Przecież politycy PiS to ma być forpoczta odnowy moralnej wg katolickich zasad.
Jarosław Kaczyński głosi odnowę moralną, obronę przed seksualizacją i życie w związkach typu mąż-żona. To już zakrawa na taki cynizm, że aż dziw iż tematu nie podejmuje opozycja.
Przede wszystkim jakim cudem J.Kaczyński stawia się w roli eksperta od seksu i życia małżeńskiego. Sam jest kawalerem, a gdyby brać na poważnie zasady jakie wyznaje, to seks pozamałżeński czy masturbacja nie wchodzą w grę. Literatura erotyczna czy po prostu pornografia, jak rozumiem, w rękach posła Kaczyńskiego też nigdy nie była. Skąd ten facet w takim razie czerpie wiedzę?
Skoro J.Kaczyński zaczyna być ekspertem od seksu i życia w małżeństwie, to może zacznijmy odważniej przeglądać i oceniać życie polityków PiS. A tu okazuje się, że w szeregach PiS nie brakuje ludzi po rozwodach, bijących partnerki, mających kochanki lub korzystających z usług prostytutek. Słynny pan Banaś akceptował prowadzenie hotelu na godziny w swojej kamienicy, co politykom PiS specjalnie nie przeszkadza. Itd.
Już zupełnym ewenementem jest życie Marty Kaczyńskiej, która chętnie odgrywała rolę moralnego autorytetu w prasie prawicowej. Mimo dość młodego wieku ma już trzeciego męża, a ojcostwo jednej z córek trzeba było ustalać.
I ci ludzie chcą mnie uczyć moralności?