Jednym z bohaterów lub ‘bohaterów’ wydarzeń politycznych z 3 maja był Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny Liberté! L.Jażdżewski wygłosił jedno z dwóch wprowadzających wystąpień przed głównym punktem programu, czyli wykładem Donalda Tuska. W informacji wydanej przez Uniwersytet Warszawski, L.Jażdżewski miał pełnić rolę wspomagającą gospodarzy, czyli zapowiedzieć głównego gościa i wprowadzić do tematyki jego wykładu. Tymczasem L.Jażdżewski wykorzystał przyjętą rolę do prezentacji własnych poglądów. Zrobił to z premedytacją, zapowiadając to m.in. na wstępie przykładem z Prince’sem przed koncertem Rolling Stonesów w 1981 r.
Przekaz L.Jażdżewskiego był dość monotematyczny i raczej niewiele mający wspólnego z wystąpieniem D.Tuska. Jażdżewski zaczął od przejaskrawionej krytyki Kościoła i religii. Opinie o Kościele więcej mówiły o tym, jak subiektywnie postrzega go L.Jażdżewski i jaki pogląd próbuje wmówić odbiorcom.
„Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do tego, żeby sprawować funkcję sumienia narodu.
Ten kto szuka transcendencji i absolutu w kościele będzie zawiedziony. Ten kto szuka moralności w Kościele nie znajdzie jej. Ten kto szuka strawy duchowej w Kościele wyjdzie głodny. Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa. „
Sprowadzenie Kościoła w Polsce do pedofilii i żądzy władzy jest nadużyciem. Kościół i ludzie go tworzący są niebywale różni. Oczywiście, że sposób rozliczenia Kościoła z pedofilią i akceptowanie wyczynów obecnej władzy mocno Kościół obciążają. Ale Kościół to miliony wiernych i tysiące duchownych. Znam ludzi mocno wierzących i oni potrafią odnaleźć w Kościele i wierze tego czego szukają. Taki czy inny grzeszny biskup lub ksiądz nie mają na nich wpływu, ani nie jest dla nich autorytetem.
Słabo też oceniam diagnozę L.Jażdżewskiego: „Poglądy Polaków na rolę Kościoła katolickiego, małżeństwa homoseksualne, legalizację aborcji ulegają radykalnej liberalizacji”. Owszem w Polsce od lat widoczny jest wzrost wiedzy i tolerancji. Nie sądzę jednak by tempo zmian można było określić jako radykalne. Wątpię też, by ktoś obecnie w Polsce mógł na tym zbić polityczny kapitał. Środowiska koncentrujące się na przekazie antyklerykalnym i feministycznym jakoś nie potrafią zdobyć silnej reprezentacji politycznej.
Może już zostawmy na boku poglądy L.Jażdżewskiego. Oprócz krytyki Kościoła był feminizm i banalny przykład z dziećmi. Niemniej to co najbardziej raziło w postawie Jażdżewskiego, to wykorzystanie wykładu do promocji własnej osoby i swoich poglądów. To próba przebicia się do mediów z podstępnym wykorzystaniem cudzej popularności. Ludzie zgromadzili się na sali przede wszystkim dla D.Tuska, a nie L.Jażdżewskiego. Na taką popularność, jaką ma Tusk, Jażdżewski powinien zapracować samodzielnie.
L.Jażdżewski zachował się nieelegancko również wobec władz UW. Uczelnia zamieściła na swoich stronach stosowne wyjaśnienie.
„Zgodnie z przyjętą na Uniwersytecie praktyką, rolą organizatora takiego spotkania jest przede wszystkim powitanie gościa i wprowadzenie do tematyki jego wykładu. Leszek Jażdżewski wykorzystał tę okazję do przedstawienia swojej politycznej agendy. Posłużył się przy tym retoryką niezgodną z Misją Uniwersytetu i zdecydowanie odbiegającą od standardów dialogu, tak istotnych na Uniwersytecie.
Przedstawiciel Liberté formą swojego wystąpienia nadużył zaufania Uniwersytetu jako gospodarza. Osoby zainteresowane wydarzeniem rejestrowały się na wystąpienie przewodniczącego Rady Europejskiej, a nie na inne spotkanie.”
Mówiąc najdelikatniej jak mogę, L.Jażdżewki mi nie zaimponował. Co gorsza, potwierdził smutną prawdę o części środowisk lewicowych. Oprócz agresywnego konserwatyzmu i nacjonalizmu, w Polsce powstaje agresywna lewica światopoglądowa, skalą manipulacji przekazu i przejaskrawień coraz mniej odbiegająca od PiS.
I na zakończenie… L.Jażdżewski apelował o kulturę sporu i dyskusji o Polsce. Apelował o nową jakość. („…rywalizacja na inwektywy i na negatywne emocje z nimi nie ma sensu”). Sam zaś chętnie korzystał z ostrych przerysowań, porównań i tychże negatywnych emocji. Co najmniej kilka w swoim przekazie naruszył zasady kultury. Warto więc zacząć od siebie.