Krótko po wyborach na czołówki mediów trafił temat zachowania córki K.Nawrockiego podczas wieczoru wyborczego. Zanim ktoś mi zarzuci, że obniżam poziom, to proponuje wstrzymać się z komentarzem i doczytać do końca. O co chodzi? Dziewczynka podczas przemówienia ojca po prostu, i jak dziecko, traktowała to co się dookoła działo jak zabawę. Tworząc wraz z pozostałą częścią rodziny nowego prezydenta tło dla jego wystąpienia, bawiła się, tańczyła, wykonywała różne gesty m.in. w kierunku osób najbliżej stojących oraz kamer i aparatów fotograficznych. Dość zabawnie kontrastowało to z powagą i politycznym uniesieniem jakie zapanowało wokół. Nie ma sensu oceniać czy dziecko zachowywało się poprawnie (tzn. stosownie do rangi wydarzenia) czy nie. To tylko dziecko.
Nie wiem po co media podnosiły temat zachowania córki Nawrockiego. Żaden z poważnych polityków czy komentatorów nie poruszał tego tematu w kontekście krytyki dziecka. Gdzieś tam, w czeluściach (lub na dnie) mediów społecznościowych zachciało się komuś krytykować dziecko i w wielu redakcjach portali internetowych podjęto decyzję o zrobieniu z tego czołowego tematu z racji klikalności. I za to te portale powinna spotkać krytyka. Krytyka powinna też spotkać rzesze celebrytów, psychologów, którzy wdali się obronę dziecka licząc na popularność.
Moim zdaniem problem był, tylko nie tam gdzie go widziano. Kolejny polityk postanowił budować swój wizerunek m.in. z wykorzystaniem rodziny w tle. Wybory wygrał K.Nawrocki, a nie jego rodzina. Rozumiem jeszcze ‘wkomponowanie’ w wizerunek polityka jego/jej życiowego partnera. Czy wciąganie w to dzieci ma sens? To dyskusyjne. A już na pewno wątpliwe w przypadku jaki pokazali państwo Nawroccy.
Najwyraźniej ktoś nie sprawdził jak w takich przypadkach zachowuje się córka Nawrockich. Pani Nawrocka ani nikt ze sztabu nowego prezydenta nie wykazali się też refleksem podczas wieczoru wyborczego. Dziecko po prostu można było odesłać na tyły, tzn. sprowadzić ze sceny i sprzed kamer i aparatów. Niestety, górę – nad interesem dziecka – wziął polityczny wizerunek. To był błąd rodziców dziecka i polityków PiS.