W Krakowie zakończyły się ME w piłce ręcznej. Wygrali Niemcy. Zapowiedź dekoracji zwycięzców przez premier Szydło została przyjęta gwizdami części kibiców. Tradycyjny nienaturalny uśmiech Beaty Szydło, jaki znamy od czasu ostatniej kampanii wyborczej, szybko zniknął z jej twarzy. Jestem przeciwnikiem gwizdania w takich chwilach. Zalecałbym jednak politykom i ich PRowym doradcom przemyślenie tego co się stało. I nie ma znaczenia kto i dlaczego gwizdał.
Beata Szydło, jako polityk, próbowała przełamać kolejną barierę w kreowaniu politycznego wizerunku i doznała srogiej porażki. Zamiast sukcesu i kolejnego zdjęcia typu: „Beata Szydło tu..”, Beata Szydło tam..”, „Beata Szydło wręcza medale”, jest sensacja o wygwizdaniu, która lotem błyskawicy obiegła media. Przy tak silnym podziale politycznym w Polsce napędzanym m.in. przez Beatę Szydło, pokazywanie się jako ważny uczestnik wydarzenia sportowego to spore ryzyko. Pani premier była zapewne przekonana, że ludzie nie odważą się zagwizdać. Czyżby wynikało to z przekonania, że jeśli na trybunach są ci „z drugiej strony” politycznej barykady, to nie zagwiżdżą bo to kulturalna średnia klasa? Cóż, kultura była adekwatna do tej którą prezentuje Beata Szydło. A nawet jeśli prawdziwa jest wersja z niemieckimi kibicami, to też nie ma się co dziwić. Dla rządu PiS i jej lidera, Niemcy to największe zło. Trudno oczekiwać by ktoś wiecznie tolerował wypowiadane głupstwa pod adresem Niemiec.
Politycy powinni unikać kreowania wizerunku w oparciu o sportowe wydarzenia bo są w tym po prostu nienaturalni, a czasami wręcz fałszywi. Oczywiście jak ktoś idzie prywatnie, to proszę bardzo. Trudno zabronić. Ale gdy pokazuje się polityk piastujący wysoką funkcję, to sztuczność trudno ukryć.
Większość polityków na co dzień żadnego sportu nie uprawia i się nim nie interesuje. Jak większość Polaków, oglądają zapewne głównie najbardziej popularne dyscypliny i głównie wtedy gdy Polacy wygrywają. Stąd nagłe zainteresowania i pokazywanie się w lożach VIPów z ochroną w tle i dyżurnym biało-czerwonym szalikiem jest niepoważne. Przypomina mi się słynne zdjęcie Lecha Kaczyńskiego z odwróconym do góry nogami szalikiem. Śmiech w mediach był niemal powszechny. Owszem nie on jedyny odwrócił szalik. Ale kreowanie starszego faceta, którego o fizyczny dynamizm i zamiłowanie do sportu nikt by nie posądził, na miłośnika masowych imprez sportowych, musiało się skończyć jak skończyło. Szalik tylko przepełnił czarę goryczy. Politycy PiS mieli pretensje o ośmieszanie L.Kaczyńskiego za wpadkę z szalikiem, przez nieprzychylne mu media. Ale tak naprawdę była to tylko próba przykrycia ogromnego błędu ludzi odpowiedzialnych za wizerunek byłego prezydenta.
Nie wiem po co ten upór PRowców by pokazywać polityków na tle najważniejszych wydarzeń sportowych. I nie wiem po co, usilnie kreuje się polityków na spontanicznych kibiców. Stateczny Komorowski z szalikiem na trybunach wyglądał również dziwnie jak premier Szydło w podobnych okolicznościach.
PS. A tak przy okazji. Skoro środowisko Beaty Szydło gwiżdże na cmentarzach, to jak rozumiem incydent na ME zaskoczeniem nie jest.