I po co to gadanie o niebezpieczeństwie chodzenia po lodzie? Spacery po zamarzniętej Motławie.

przez | 3 lutego 2026

Mam wrażenie, że cały wysiłek poszedł w cholerę. Jak tylko nastała zima i przyszły mrozy, rozpoczęło się ostrzeganie przed wchodzeniem na zamarznięte rzeki, jeziora itd. W mediach tradycyjnych i social mediach, zdjęcie za zdjęciem, film za filmem pokazujące jak to Polacy ryzykują życie stąpając po lodzie. Przecież jeszcze tydzień czy dwa temu, media pokazywały ludzi stąpających po zamarzniętym Morskim Oku. Krytyce, oburzeniu i kpinom z ludzkiej głupoty nie było końca. I co? I nic. Zamarzła woda w Gdańsku i ludzie setkami weszły na lód. Wyrazy zdumienia i dźwięk pukania się w czoło zagłuszały głosy obrońców,  znawców fizyki (przy jakiej grubości lód jest bezpieczny) i zwolenników dobrej zabawy. Zdjęcia i filmy z ludźmi spacerującymi obok statku-muzeum Sołdek obiegły media. Krytyczne opinie nie nadążały za zdjęciami lub redakcje redukowały ich wydźwięk. W jednej chwili runął cały wysiłek zmierzający do poprawy bezpieczeństwa. Polacy gremialnie zlekceważyli bezpieczeństwo i towarzyszące mu żelazne zasady. To teraz co? W Gdańska chodzenie po zmarzniętym kanale jest ok. a po zamarzniętym Morskim Oku nie? Wygłupiliśmy się zbiorowo. W tym i media.

W takim razie proponuję od dzisiaj nie śmiać się z turystów chodzących po zmarzniętym Morskim Oku. No bo skoro w Gdańsku taka sama zabawa została przez ludzi i media zaprezentowana jako fantastyczny zimowy festyn….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.