Urzędnicy prezydenta nagle stali się mili. Można? Można.

przez | 20 stycznia 2026

A powód jest prosty. W dużym skrócie: prezydent USA zaprosił naszego prezydenta do stworzonej przez siebie Rady Pokoju. Zaproszenie dostało kilkudziesięciu przedstawicieli innych państwa, w tym… W.Putin. Rada miałaby nadzorować realizację kroków pokojowych w Gazie i docelowo podejmować się kolejnych projektów pokojowych itp. Radą zarządzałby Trump, jego rodzina, amerykańscy urzędnicy i inni wybrani politycy lub osoby ze świecznika.

Tego typu działania wymagają zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. Stąd pałac prezydencji o opinię się zwrócił i nawet lekko stronę rządową ponagla.

Dla pałacu prezydenckiego sytuacja jest totalnie niezręczna. Z jednej strony propozycja jest niby docenieniem i wyróżnieniem przez D.Trumpa. Z drugiej, udział w takiej inicjatywie to naruszenie szeregu zasad rządzących światem polityki międzynarodowej (np. są dedykowane organizacje międzynarodowe do rozwiązywania konfliktów) i wpisanie się w świat pisany przez D.Trumpa.. Chyba nie o takim ‘docenieniu’ przez D.Trumpa myślał K.Nawrocki. Do tego wzięcie udziału w takiej inicjatywie wymaga zgody rządu i sejmu. To już dla Nawrockiego upokorzenie, ale i szansa. Upokorzenie, bo musi się konsultować z rządem. Szansa, bo z analizy rządu niechybnie wyjdzie, że Polska nie powinna się angażować w takie inicjatywy. Winnym więc będzie rząd i koalicja rządowa. I chyba działa ta druga wersja, bo przedstawiciele prezydenta bardzo naciskają na opinię. Bo czas nagli, tzn. rozpoczyna się spotkanie w Davos.

Tylko, że nie rozumiem na co czeka prezydent. Propozycja Trumpa jest nie do przyjęcia z wielu powodów i nie wymaga to konsultacji. Część głów państw już odmówiła, a nasz prezydent nie ma odwagi i stara się – w swoim przekonaniu – sprytnie to rozegrać. Smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.